Zdecydowałam się na zabieg korekcji powiek, bo wyglądałam okropnie (choć mąż twierdził inaczej), no i nie mogłam się umalować! Mam to po mamie, zresztą mama też zrobiła sobie tę samą operację, tylko że jakieś 10 - 15 lat temu. Za to u tej samej pani doktor, Sowy-Molskiej, w Klinice Chirurgii Plastycznej "Malia" na gen. Zajączka. Bałam się okropnie, no ale się zdecydowałam. Przebrałam się w specjalny, jednorazowy szlafrok i kapcie i poszłam na salę operacyjną. Sam zabieg trwał 40 minut, był w znieczuleniu miejscowym. Nic kompletnie nie czułam, trochę podsypiałam, trochę słyszałam co się dzieje. W końcu usłyszałam "gotowe" i pielęgniarka zaprowadziła mnie do pokoju, w którym poleżałam i pospałam jeszcze chyba z godzinę. No a potem tydzień w ciemnych okularach, zdjęcie szwów i jeszcze tydzień w okularach. U mnie opuchlizna schodziła wolno, bo akurat były upały i jakaś wilgoć w powietrzu, podobno zazwyczaj to trwa krócej. Ale najważniejsze, że już po wszystkim, blizn prawie nie widać, a ja mogę się wreszcie umalować. Od razu poszłam na lekcję makijażu i nakupowałam kosmetyków:) Oglądam też różne porady na youtube i nadrabiam życiowe zaległości:) I jeszcze jedna, bardzo ważna rzecz: nie zmienił mi się wyraz twarzy, to wciąż jestem ja. Chodzi mi o to, że nikt ze znajomych nie patrzy na mnie ze zdumieniem, co się stało, dlaczego ja jakoś inaczej wyglądam. Różnicę widać właściwie tylko wtedy, kiedy się położy obok siebie zdjęcie "przed" i "po".
Polecam!!!

