Bezpieczeństwo zabiegów medycyny estetycznej

Zabiegi medycyny estetycznej powinny być wykonywane wyłącznie przez wykwalifikowanych lekarzy – to wie już większość pacjentów korzystających z takich usług. Jednak pozorna łatwość niektórych procedur sprawia, że po medycynę estetyczną coraz częściej sięgają osoby nieposiadające wykształcenia medycznego. Co sądzą o tym sami lekarze? Przedstawiamy ich opinie.

Dr Andrzej Ignaciuk, prezes Polskiego Towarzystwa Medycyny Estetycznej i Anti-Aging

Medycyna estetyczna w dużej mierze zawdzięcza popularność temu, że jest usługą medyczną, często o dużej efektywności, ale mniej inwazyjną i bardziej bezpieczną niż chirurgia plastyczna. Pacjenci mogą się poddać nie tylko korekcji defektów estetycznych, ale także uzyskać porady medyczne mające na celu zapobieganie przedwczesnemu starzeniu. Zabiegi medyczno-estetyczne w ogromnej większości mają charakter ambulatoryjny i nie wymagają okresu rekonwalescencji. Przeprowadzone przez doświadczonych lekarzy, są generalnie bezpieczne (nie ma jednak stuprocentowego bezpieczeństwa) i dla laika mogą się wydawać łatwe. Tym bardziej, że większość powikłań ma charakter czasowy. Od chwili pojawienia się medycyny estetycznej środowiska zajmujące się estetyką niemedyczną były jej "sojusznikiem", współpracowały z lekarzami.

Od kilku lat występuje jednak niebezpieczne zjawisko oferowania usług medycyny estetycznej przez nielekarzy (kosmetyczki, kosmetologów etc.). Przyczynili się do tego, niestety, niektórzy lekarze, którzy prowadzili tzw. szkolenia i po krótkim kursie "dawali uprawnienia" na przykład kosmetyczkom do wykonywania zabiegów z tzw. botoksem. Polskie Towarzystwo Medycyny Estetycznej i Anti-Aging od kilu lat informuje władze samorządu lekarskiego oraz społeczeństwo o niebezpieczeństwie tego procederu, a także stara się przekonywać środowiska kosmetyczne o niewłaściwości (żeby nie powiedzieć szkodliwości) takiego postępowania.

Bezpieczeństwo zabiegów medycyny estetycznejNikt nie powinien podejmować się wykonywania zabiegów, których powikłań nie jest w stanie leczyć

Prof. mówi prof. dr hab. n. med. Paweł Surowiak, Polskie Towarzystwo Medycyny Estetycznej i Anti-Aging

Jak można uniknąć powikłań w medycynie estetycznej – należy ją traktować jak każdą inną dziedzinę medycyny. Gdy jesteśmy chorzy i potrzebujemy pomocy, poszukujemy lekarza doświadczonego, który pracuje w renomowanej klinice. Chcielibyśmy, żeby diagnostyka i leczenie było prowadzone z użyciem najnowocześniejszych technologii medycznych, żeby zastosowane leki były najwyższej jakości. Chcielibyśmy również, żeby zastosowane u nas materiały pochodziły z wiarygodnego źródła. Jeśli zależy nam na zdrowiu, nie pozwolimy się leczyć fryzjerowi. Gdy jesteśmy chorzy, nie otwieramy portalu oferującego zabiegi 80% tańsze, tylko szukamy dobrego ośrodka medycznego.

Jeśli chorujemy na chorobę przewlekłą i już zaufaliśmy lekarzowi prowadzącemu, nie poszukujemy innych ofert, ponieważ wierzymy, że lekarz, który odniósł już sukces, uzyskując dobre wyniki leczenia, jest formą gwarancji, że dalej będzie sobie radził z procesem terapeutycznym. Jeśli odniesiemy te zasady do medycyny estetycznej, będziemy poszukiwali w renomowanym ośrodku medycznym, wyposażonym w najnowocześniejsze urządzenia medyczne, doświadczonego lekarza medycyny estetycznej, który stosuje uznane metody terapeutyczne. Jeśli wizyta u tego lekarza wzbudzi w nas zaufanie, a wyniki leczenia będą satysfakcjonujące, wybierzemy go na swojego lekarza prowadzącego.

Dr Waldemar Jankowiak, wiceprezes Polskiego Towarzystwa Medycyny Estetycznej i Anti-Aging

Dla mnie najważniejsza jest przyczyna tego nieszczęścia. Jest spora grupa oszukanych przez domorosłych „szkoleniowców”, ambitnych, chcących poszerzać swe kompetencje osób wykonujących wbrew prawu niebezpieczne zabiegi. Ktoś miał wspaniały pomysł na biznes. Osoby niebędące lekarzami za niemałe pieniądze, po kilkugodzinnych kursach, otrzymują bezwartościowe certyfikaty. I oszukują, często nieświadomie, pacjentów. Przecież to nie leczenie, tylko "działanie estetyczne", mówią.

Właściwie, idąc tym tokiem rozumowania, kosmetyczna, fryzjer, masażysta może wybielać zęby, zakładać implanty, wykonywać niebędące leczeniem zabiegi chirurgiczne i ginekologiczne w celach estetycznych. Czy musi dojść do spektakularnej tragedii? Czy rozwiąże problem prawo niepozostawiające cienia wątpliwości? Czas pokaże. Obecnie, jeśli chce się bezkarnie oszpecać i naciągać ludzi, nie należy być… lekarzem.

Dr Piotr Sznelewski, Klinika Dermatologii CSK MSWIA w Warszawie, Polskie Towarzystwo Medycyny Estetycznej i Anti-Aging

Wszystkie osoby pracujące z ludzkim ciałem, lekarze, fizjoterapeuci, masażyści, podolodzy, kosmetyczki, kosmetolodzy, lingeristki, tatuażyści i inni, niezależnie od istniejących przepisów prawa lub ich braku, mają obowiązek przewidywać konsekwencje własnych działań wobec pacjenta. Nikt nie powinien podejmować się wykonywania zabiegów, których powikłań nie jest w stanie leczyć.

Konstytucja RP stwierdza, że każdy obywatel ma prawo do ochrony zdrowia. Z tego fundamentalnego założenia wynika kolejny zapis konstytucji mówiący, że władze publiczne chronią pacjentów przez działaniami zagrażającymi ich zdrowiu. Powyższy zapis powinien zmotywować władzę ustawodawczą do jak najszybszego uszczegółowienia polskiego prawa w zakresie szeroko pojętej medycyny estetycznej.

Publikowane: 02.06.2017

Dotyczące tematu

Transparentny Lekarz

Zabiegi, na które wybierają się inni